Posty

Przedstawiam Wam...

Obraz
To jest Meluzyna, zwana potocznie Melą, Melką, lub jak broi to Melindą. Kupiła mi ją córka, nie wiem co jej strzeliło do głowy, i dlaczego pozbawiła mnie przyjemności wybierania kociaka, to znaczy szukania takiego, który do mnie „przemówi”. Małym usprawiedliwieniem jej wyskoku jest to, że wnuczętom trudno było się pogodzić z odejściem Vici. Przy każdej wizycie u nas stawali przed regałem na którym stoi urna z prochami Vici i do niej przemawiali, opowiadając "kotu" co się u nas wydarzyło, co u nich w szkole, jakie mają nowe zabawki itp. Bo Vicia nie spoczęła na cmentarzu dla zwierząt w Koniku, tylko ją skremowałam. Nie żałuję swojej decyzji, bo w ten sposób uniknęłam nieprzyjemnych chwil z wywożeniem jej na cmentarz i uczestniczeniem w grzebaniu. Jakoś łatwiej mi, kiedy kot niby dalej jest ze mną…. Niejedna czytająca to osoba pomyśli sobie – stara dziwaczka. Cóż, będzie miała rację, jestem starą dziwaczką. I tak oto zawitał pod nasz dach kot, który był w planach, al

Były, minęły ...

Obraz
Tym razem przed świętami nie umyłam okien balkonowych … pierwszy raz mi się tak zdarzyło ... Nie zdążyła zazielenić mi się rzeżucha… „Zamroziłam” galaretkę z kurczaka … włożyłam do zamrażalnika tylko na chwilę , by nieco stężała .. i o niej zapomniałam. Nie nadawała się do zjedzenia, dobrze, ze nie zrobiłam tego z drugą partią, która miała być w wersji wegetariańskiej (bez mięsa, tylko same warzywa w galaretce). Nie zachwyciliśmy się białą kiełbasą, choć kupowana była w trzech sklepach, by była każda inna. Zawsze kiełbasy i wędlinę na święta dostarczał mi mój brat. Tym razem zrezygnowaliśmy z tego, w zamian ma dostarczyć mięso, i wszelkie wyroby wędliniarskie w maju na komunię wnuczki. No i kicha, to co kupiliśmy było zjadliwe, ale nie ucieszyło naszych kubków smakowych… Mimo tych różnych wpadek i niedoróbek święta przyszły, się odbyły i minęły… I o dziwo nikomu te wpadki nie przeszkadzały - trochę mnie to dziwiło, no jak to? dlaczego każdy tylko macha ręką lub wzdryga ramio

Wiosennych, spokojnych i dobrych Świąt...

Obraz
  Życzę Wszystkim, aby te wielkanocne Święta wniosły do Waszych serc wiosenną radość i świeżość, pogodę ducha, spokój ciepło i nadzieję. Życzę Wam zdrowia i pomyślności oraz tradycyjnie - smacznego jajka i mokrego dyngusa ... kto lubi to obfitego, dla pozostałych w wersji mini 😉

Poplątane ścieżki życia.

Obraz
Pani Wala jest z wykształcenia farmaceutą. Studiowała też chemię, ale jej nie skończyła, czego bardzo żałowała, - mówiła „od zawsze chciałam robić dobre kosmetyki” … Przed przyjazdem do Polski (tego z przed laty) pracowała w Mariupolu w aptece. Ale dorosła najstarsza córka i chciała pójść na studia medyczne. A na to potrzeba podobno u nich dużych pieniędzy, więc Pani Wala postanowiła, ze przyjedzie do Polski na te studia zarobić. Mama Pani Wali zajmowała się dziećmi i domem, Pani Wala pracowała na studia córki, a mąż Pani Wali był „wielkim działaczem”, którego nigdy w domu nie było. Pieniędzy z jego działalności też nie było… Wszystko dobrze się układało, małym cieniem na tej pięknej laurce był fakt, że córka Pani Wali była bardzo niezadowolona, ze jej mama pracuje w Polsce fizycznie. Tłumaczono dziewczynie, ze żadna praca nie hańbi, ze pracując fizycznie zarabia więcej, niżby zarabiała pracując w swoim zawodzie. W końcu stanęło na tym, ze ok., ale nikt ze znajomych ma o tym