Traktat o siekaniu cebuli.
Było to … nie tak dawno temu. Rzecz działa się zaledwie w wigilię ostatnich świąt Bożego Narodzenia. Zabiegana kobieta poprosiła swego męża o pomoc. Ten zaś miał w planach całkiem coś innego niż włączenie się w przygotowanie do świąt. Mianowicie planował, tak jak to od lat czynili pobratymcy jego gatunku, zniknąć z domu, by nie przeszkadzać kobietom w czynieniu ich powinności. Jako że, kobieta głos miała udręczony i obłęd w oczach, zgodził się na pomoc. Miał pokroić cebulę w kosteczkę. No to pokroił … A może posiekał… Właściwie to pociapał na części… Ale pomógł? Pomógł!!! …. I dopiero wtedy wyniósł się z domu. Łaskawca! Kiedy kobieta zobaczyła dzieło swego męża …zaniemówiła. I to na kilka godzin. Dzięki temu kolacja wigilijna minęła w spokoju i bez awantury. Mowa kobiecie wróciła, jak wyszli wszyscy goście, ale wtedy na krzyki i pretensje nie miała już siły. Ale ta pociapana cebula była kroplą, która się przelała...