Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2020

Serduszka?... Nie, gwiazdy ... w oczach...

Walentynki można obchodzić różnorako i na wiele sposobów. Można romantycznie, trzymając się z lubym za rączki w kawiarni lub w domu w otoczeniu kwiatów, prezentów i różnorakich gadżetów, którymi w tym okresie rynek nas zasypuje. Można przesłać ukochanej osobie życzenia na kartce, mailem, sms-em, można przesłać telefonicznie muzyczną dedykację – co komu fantazja podpowie. Można być antywalentynkowym i ten dzień z czerwonymi serduszkami zignorować, a nawet wyśmiać. Można, tak jak ja, spędzać w toalecie klęcząc przed muszlą klozetową i „rozmawiać” z nią w języku marsjańskim. Strasznie strułam się antybiotykiem, który dostałam od dentysty jako lek osłonowy po wszczepieniu implantu. Ostatni raz byłam taka chora pół wieku temu, jak nadużyłam wina domowej roboty;). Teraz już mi nieco odpuszcza, ale w nocy i do południa to był Armagedon. Czuję się jak stary, kiszony ogórek;).

Godzina "zero";).

Szukam zajęcia co by nie myśleć i się nie bać, ale jakoś mi to nie wychodzi. Boję się. Bo to dzisiaj ma mi pogrzebać w paszczy i wstawić implant dentysta. Dziwne jest to moje „banie się”, bo wstawienie implantu to dla mnie nie piewszy raz i „czas był przywyknąć”. Ale… Po pierwsze, będzie to robił chirurg, którego nie znam. Gdyby to był, ten co zawsze, to nie byłoby problemu. Niby ten nowy na pierwszy rzut oka jest sympatyczny, ale jak to skwitował mój Ślubny – dentysta nie ma cię zabawiać a ma ci zrobić dobrze;))). A po drugie (i to mnie właśnie bardzo niepokoi) uprzedzono mnie, ze być może trzeba będzie u mnie podnieść zatokę, a jest to ponoć zabieg nie bolesny, ale bardzo nie przyjemny. I co sobie o tym pomyślę, to żołądek podchodzi mi do gardła, a jelita skręcają się w chińskie zera. Poza tym pod koniec tygodnia miałam zająć się Wiktorią (wszak są ferie), ale nic z tego, u córki w domu szpital. Jeszcze w niedzielę dzieci był

"Randki" z Eskulapem;).

Przez ostatnie trzy miesiące byłam pewna, że panuje nam pora roku zwana jesienią. Dziwne, że mego przekonania nie zmieniła nawet choinka, która przypadkiem przewinęła się w międzyczasie przez moje mieszkanie 😉. Dopiero przedwczorajszy opad śniegu, który trwał raptem pół dnia uświadomił mi, ze jest zima 😄. Ale już wczoraj i dzisiaj znowu zapanowała jesień…. Po prawdzie mnie tam wszystko jedno, ale dzieci żal, bo jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat maluchy nie będą wiedziały do czego służą sanki. Tak mi się o tym pomyślało, bo dzisiaj wnuczka zapytała mnie, co będziemy robić w ferie. No właśnie, co ja mam na ten czas wymyślić? Popsuły mi się okulary do dali. Ponieważ za naprawę zawołali tyle, jak za zboże, pomyślałam sobie – już pięć lat nie byłam u okulisty więc może najpierw pójdę na wizytę, bo być może trzeba będzie okulary zmienić mimo, ze okulary spełniają swoje zadanie. I się okazało, ze nie tylko trzeba okulary zmienić, ale t