Tak sobie czasem myślę ...

Tak sobie czasem myślę (ale tylko czasem, bo w obecnych czasach myślenie nie jest wskazane)… no więc tak sobie myślę, że … Nasi dziadkowie mieli pierwszą wojnę światową, nasi rodzice mieli drugą wojnę światową. A moje pokolenie ma koronowirusa. Już myślałam, ze wykpimy się stanem wojennym, ale nie,nie, nie, to by było za proste i za mało traumatyczne. Nie wiem, jak się to wszystko tym razem skończy, zdaję sobie sprawę z tego, ze po 14 dniach kwarantanny na pewno pandemia nie zniknie i domyślam się, ze tej kwarantanny to my jeszcze trochę zaliczymy. Ale mimo, ze jestem w grupie wysokiego ryzyka (stara, schorowana), to i tak się „cieszę”, ze jest to pandemia a nie wojna. Przede wszystkim dlatego, ze ten wirus raczej nie zabija dzieci, a wojna owszem. Poza tym wolę, ze moim wrogiem jest wirus, bo jest bardziej „sprawiedliwy”, niż człowiek. Moim zdaniem los i tak nas łagodniej potraktował. niż naszych dziadków i rodziców... Koniec wieści dziwnej treści...