W maju zimno - źle, w czerwcu upał - też nie dobrze...

Kiedyś, gdzieś usłyszałam, że porządek powinien brać przykład z bałaganu i też powinien robić się sam. Dzisiaj mi się to przypomniało, kiedy gimnastykowałam się przy przyprowadzaniu mieszkanie do porządku, ponieważ kiedy panowały te upały, było tak, ze „przewróciło się, to niech sobie leży”;). Umyłam też okna (sorry, umyłam tylko szyby i parapety) , bo przez tę wczorajszą burzę im się to należało. Mycie okien należy do Ślubnego (ja myję tylko w swoim pokoju), ale chłopina jeszcze nie przyszedł do siebie po tym katarze;))). Uciążliwie (tzn. z marudzeniem) chorował tylko dwa i pół dnia. Potem chcąc się chyba „zrehabilitować” zaczął mi nawet pomagać przy gotowaniu, średnio mu to wychodzi, liczą się jednak chęci, ale sama widzę, ze z kondycją u niego słabiutko. Ja tam dużo lepszej kondycji nie mam, ale prawie cale życie musiałam robić, co do mnie należy nie patrząc na to jak się czuję. Ślubny posprzątał tylko swój pokój i WC i odkurzył mieszkanie, dla mnie została reszta, łą...