Raptem minie sierpień...

Ledwo co minęła połowa sierpnia, przed nami jeszcze przeszło miesiąc kalendarzowego lata, a na świecie już się szarogęsi jesień. Jeszcze jej nie słychać, ale czuć i widać ją wyraźnie… Ranki i wieczory są już chłodniejsze, nie wspominając o szeleszczących dywanach opadłych zaschłych liści. Odleciały już jerzyki, wielka szkoda - lubiłam wieczorami siadać na balkonie i słuchać ich nawoływań podobnych do dzwoniących dzwoneczków. Kiedy przed kilku laty ocieplano osiedlowe bloki, zawiązał się komitet, który pilnował, by przy tych pracach ptaszki nie ucierpiały. Bywały sytuacje dramatyczne, bo interesy ekipy ocieplającej nie pokrywały się z interesami jeżyków. Na szczęście ptaszki miały za sobą przepisy prawne, które mówiły, ze miejsca, gdzie znajdują się gniazda jeżyków można ocieplać albo przed złożeniem jajek przez ptaki, albo dopiero po wyprowadzeniu młodych. No i mieszkańcy tego dopilnowali, a teraz ptaszorki nam się odwdzięczają – u nas latem nie ma komarów ani żadnego l...