Cisza na morzu ... i w eterze;)))

Dopiero jak zeszła ze mnie adrenalina wyjazdowa i napięcie pierwszego dnia pobytu (zawsze czuję wtedy podenerwowanie, bo nie lubię jak nie wiem co mnie czeka, jak ludzie i teren nieznany itp.;) okazało się jak bardzo jestem zmęczona i jak potrzebuję odpoczynku. Jeszcze w sobotę towarzyszyłam córce i wnuczętom, ale w niedzielę po południu powiedziałam, sorry, muszę odpocząć. I odpoczywam, dużo śpię, czytam książki (przeważnie siedząc w ogrodzie). Odrzuca mnie od towarzystwa. By mieć spokój, kiedy siedząc w tym ogrodzie odłożę na chwilę książkę, pożyczyłam od córki słuchawki, które wtedy zakładam, by nikt mi nie zawracał czterech liter proponując np. brydża. Chodzę na spacery, ale średnio mi się tu podoba, za bardzo tu snobistycznie, wolałam zeszłoroczne miejsce, które było bardziej dzikie. Nie mogę jednak narzekać, bo córka wybrała te okolice na podstawie luźno rzuconego przeze mnie stwierdzenia – chętnie zobaczyłabym to miejsce jeszcze raz. Było to po mojej lekturze star...