Powrót z "emigracji";).
Nie było mnie tu bardzo długo. Sorry, że nie uprzedziłam czy powiadomiłam, ale był to dla mnie bardzo trudny czas. Dopiero od tygodnia stanęłam jako tako na nogi. Jest lepiej na tyle, ze byłam w stanie pojechać na groby i podjęłam decyzję, ze jadę do sanatorium, gdyż wcześniej taki wyjazd stał pod znakiem zapytania. Co się działo? Po prostu depresja pogłębiana bólami w trakcie rodzenia kamienia a właściwie dwóch, bo łajza jedna rozpadła się na dwie części i męczyło mnie podwójnie. Jak się człowiek przy takiej przypadłości czuje wie każdy, kto złogi z układu moczowego rodził. A kto nie wie, niech lepiej się nie dowiaduje, bo to naprawdę nic przyjemnego. Do Buska Zdroju jadę dokładnie za tydzień. Jestem na wielkie NIE i nie chce mi się, ale jak mus, to mus. Muszę pojechać, bo w trakcie kiedy ból i złe samopoczucie mnie tłamsiło przestałam ćwiczyć, a ja niestety na wzmacnianie mięśni brzucha, które utrzymują kręgosłup lędźwiowy w ryzach, jestem skazana do końca życia. ...